• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Goście
  • Blog
  • Dziennik projektanta
  • Felietony
  • Recenzje
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI
Piotr Pieńkowski

Dziennik projektanta: Atak Zombie. Początki apokalipsy (cz. 1)

3 października 2014/2 komentarze/w Dziennik projektanta/Autor Piotr Pieńkowski

Hm… W sumie nie wiem, od czego zacząć, bo nigdy wcześniej podobnego tekstu nie pisałem i po prostu nie mam pojęcia, co kogoś po tamtej stronie mogłoby interesować. Dlatego tytułem rozpędówki może zacznę od początku czyli od przedstawienia się.

Nazywam się Piotr Pieńkowski i tak, to ja niegdyś byłem redaktorem naczelnym jednego z najstarszych i najdłużej ukazujących się czasopism gamerowych pt. „Świat Gier Komputerowych”. Zresztą nie tylko nim się zajmowałem, bo maczałem palce także w takich magazynach, jak „Top Games”, „Cybermycha”, „Kult”, „SFera”, „Bajtuś”, „Atomix” i in. Co istotne, pomimo mojego maniakalnego wręcz zainteresowania grami wideo, zawsze także kochałem literaturę fantastyczną, komiksy oraz gry planszowe, karciane i RPG. W starych, ale naprawdę starych czasach pisałem opowiadania SF, ale też wymyślałem swój własny system (kosmos, odkrywanie światów, obcy i tego rodzaju sprawy), o czym jednak rzadko wspominam, bo w sumie kogo to obchodzi, że jakiś nastolatek z braku innych, ciekawszych zajęć siedział całymi dniami przy biurku i marzył.

Ilustracja z gry - Fabryka

Ilustracja z gry – Fabryka

No właśnie, marzenia. Zaprawdę, niezwykłą mają moc, moc sprawczą. Od nich wszystko się zaczyna, one są potem siłą napędową, one dodają otuchy, kiedy przychodzi kryzys twórczy. Co do mnie, to miałem w życiu mnóstwo szczęścia, bo wiele z moich marzeń się ziściło, a te, które czekają w kolejce po prostu… czekają w kolejce. Do niedawna do takich marzeń należało pragnienie stworzenia gry planszowej. Dziwny pomysł? Bynajmniej.

Muszę wam zdradzić, że mam całkiem infantylne wyobrażenie o życiu i wciąż naiwnie wierzę, że wystarczy tylko chceć, żeby móc. Dwadzieścia pięć lat temu mocno udzielałem się na scenach studenckich ze swoimi własnymi kompozycjami gitarowymi. Potem przyszła dorosłość, rodzina, praca i jakoś moje muzykowanie samo zawiesiło się na kołku gdzieś w kącie w przedpokoju. Minęły lata, a ja zacząłem znów chcieć grać i śpiewać. I wiecie co? Wróciłem do komponowania i występów, olewając kompletnie fakt, że niektórzy pukali się na mój widok w czoło, sugerując, że w tym wieku to ja mogę sobie co najwyżej jajecznicę usmażyć i zjeść w samotności. Teraz im odpowiadam. Można? Można.

Ilustracje z gry

Ilustracje z gry

Mając na względzie powyższe, jakieś dwa lata temu znów przypomniałem sobie o tamtym chłopaku, który siedział przy biurku i marzył.

– A może tak spróbować zrobić własny system RPG? – pomyślałem. – Albo jeszcze lepiej: grę planszową? W końcu ostatnio znów sporo w nie gram… Tylko o czym?

Ponieważ wcześniej pracowałem przy tworzeniu gry komputerowej pt. „Hellion: Mystery of the Inquisition”, która ostatecznie została zawieszona, głowę miałem tak napakowaną historiami ze średniowiecza, iż moje pierwsze projekty poszły właśnie w tym kierunku. Niestety, jak bym do tematu nie podchodził, tak zawsze wychodziła kiszka. Ze smutkiem stwierdziłem, że czasem nadmiar wiedzy bardziej przeszkadza, niż jej kompletny brak.

Chcąc się pocieszyć, oczywiście cały czas rżnąłem w gry komputerowe, a im bardziej mi nie szło, tym krwawsze tytuły wybierałem. Tak właśnie trafiłem na zaległą „Dead Island” Techlandu. Z początku gra mnie nie wciągnęła, ale szybko doceniłem pomysł i wykonanie i zanim się spostrzegłem, już grałem w „Dead Island: Riptide” (dodatek). Krótko potem, jak to mówią, z głupia frant obejrzałem pierwszy sezon TWD czyli „The Walking Dead” (dwa lata po premierze!), a zaraz potem zagrałem w „Season One”. I coś we mnie drgnęło. Ale jak drgnęło!

Ilustracje z gry

Ilustracje z gry

Jakoś tak się ze mną dzieje, że kiedyś już w coś wchodzę, to całym sobą. W przypadku kilmatów zombie-apokalipsy było identycznie. Zacząłem grać w online’owe „War-Z” (obecnie „Infestation”), na zmianę oddając się ratowaniu świata w „Left4Dead” oraz „Left4Dead2” z modami (ostatnio zacinam w „State of Decay”). Oczywiście, obejrzałem w tym czasie wszystkie sezony TWD, a przy okazji i inne filmy, które choćby zahaczały o te klimaty (wcześniej widziałem parę głośniejszych tytułów, nie macie jednak pojęcia, ile tego tak naprawdę jest – gdzieś kiedyś nawet zrobiłem i opublikowałem sporą listę, żeby się nie pogubić).

Szkic ilustracji z gry - Farma

Szkic ilustracji z gry – Farma

I tak mijał mi czas – przyznaję, bezproduktywnie, choć bardzo przyjemnie. Marzenie o planszówce przygasało, ja zaś tonąłem we wrogim świecie żywych trupów coraz bardziej i bardziej. Aż pewnego dnia, dosłownie jak piorun z jasnego nieba, oślepiła mnie myśl: dlaczego nie zrobić gry o zombie?

Dokładnie było tak, że w nocy miałem jakiś dziwny sen i obudziłem się w środku ciemności nieomal z krzykiem, ale zanim z moich ust wydobył się jakikolwiek dźwięk, już wiedziałem. To pewnie głupie, ale tak to właśnie było. Jak w jakiejś pokręconej bajce. Pomysł zupełnie spokojnie, całkiem już skrystalizowany, wypłynął z mojej podświadomości i zalęgł się w realu jako coś bardzo materialnego. I to materialnego do tego stopnia, że pojawiło się od razu kilka gotowych rozwiązań z zakresu mechaniki (np. rodzaj i budowa planszy). Wstałem, zapisałem to i położylem się spać z powrotem.

L1040661

Oczywiście, późniejsze zdarzenia nie były już tak niezwykłe i olśniewające, bowiem po obudzeniu okazało się, że idea posiada wielu luk i braków, niemniej poczulem wówczas tak wielki zapał, że zręby gry powstały dosłownie w przeciągu następnych 2-3 dni, a po kolejnym tygodniu już robiłem pierwsze testy. Dziwne? Może, ale łatwo to chyba wyjaśnić. I wcale nie jakimś tam rzekomym geniuszem – co to, to nie! Owszem, znam się na grach komputerowych, planszowych, karcianych oraz RPG i pewnie nie jest to bez znaczenia, tak jak nie bez znaczenia jest fakt, iż na kilkanaście miesięcy dosłownie utonąłem w klimatach postapo z zombie w roli głównej, ale to wciąż za mało, żeby wymyślić planszówkę. O wiele ważniejsza była tu chyba koncepcja, która czasem się po prostu pojawia, a czasem nie. Koncepcja, która potem jest niczym latarnia, ułatwiająca wejście do portu i zacumowanie. W tym konkretnym przypadku było to – zapewne na jakimś podświadomym poziomie – przypomnienie sobie innych gier, jak „Mall of horror” czy „Zombiaki”, które może i są fajne, ale nie pozwalają na to, co mnie się marzyło i konsekwencja tego wniosku w postaci prostej, czy może nawet prostackiej myśli: „Piotrze, zrób grę, która – jak TWD – maksymalnie odda realia takiego świata i walkę o przetrwanie, a przy tym – jak TWD – będzie absolutnie na serio”. I tak się właśnie stało. Nawet na swój własny użytek nazwałem ten gatunek „survival games”.

Tak narodził się „Atak zombie„.

Cdn…

Projekt okładki gry

Projekt okładki gry

0 Udostępnień
Tagi: Atak Zombie, FoxGames, Mariusz Gandzel, Piotr Pieńkowski, Tomek Larek
https://goscie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/36/2014/09/dziennik_projektanta_atak_z.png 315 800 Piotr Pieńkowski http://goscie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/36/2013/05/znadplanszy-goscie.png Piotr Pieńkowski2014-10-03 08:30:442014-10-21 10:49:51Dziennik projektanta: Atak Zombie. Początki apokalipsy (cz. 1)
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
Dziennik projektanta: Atak Zombie. Apokalipsa według zombie. (cz. 2)

Blog prezentujący teksty autorów niezwiązanych bezpośrednio z platformą ZnadPlanszy.pl.
Nasi Goście chcą podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami, emocjami oraz innymi myślami związanymi z grami planszowymi. Jeżeli chcesz zaistnieć na tym blogu skontaktuj się z nami: kontakt@znadplanszy.pl.

Goście

NAJNOWSZE WPISY

  • Minerały. Dziennik projektanta (patronat medialny)24 października 2019 - 09:33
  • Solar City. Dziennik projektanta, cz. 4/4: Sprint – 10 metrów do mety (patronat medialny)11 czerwca 2018 - 12:11
  • Solar City. Dziennik projektanta, cz. 3/4: Sprint – Chmurołapy i ich ewolucja (patronat medialny)4 czerwca 2018 - 15:46
  • Solar City. Dziennik projektanta, cz. 2/4: W blokach startowych – pod znakiem Chmurołapów (patronat medialny)28 maja 2018 - 12:22
  • Solar City. Dziennik projektanta, cz. 1/4: Rozgrzewka – pod znakiem Viculusa (patronat medialny)21 maja 2018 - 10:40
  • This War of Mine. Najlepsza gra kooperacyjna?30 stycznia 2018 - 10:00
  • Essen 2017: Trzydniowy raport z krainy snów10 listopada 2017 - 15:13
  • Wanted: Rich or Dead. Dziennik projektanta, cz. 2/2: W końcu jest!10 listopada 2017 - 08:49
  • Dolina Alchemików. Dziennik projektanta7 listopada 2017 - 08:48
  • Wanted: Rich or Dead. Dziennik projektanta, cz. 1/2: Ptasiory, które odkryły Dziki Zachód3 listopada 2017 - 08:34

Kategorie

  • Blog
  • Dziennik projektanta
  • Felietony
  • Gry
  • Recenzja

Pages

  • Autorzy (goście)
  • Kontakt
  • Start
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • październik 2019 (1)
  • czerwiec 2018 (2)
  • maj 2018 (2)
  • styczeń 2018 (1)
  • listopad 2017 (4)
  • październik 2017 (1)
  • sierpień 2017 (2)
  • czerwiec 2017 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • luty 2017 (1)
  • grudzień 2016 (1)
  • luty 2016 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • lipiec 2015 (1)
  • kwiecień 2015 (2)
  • luty 2015 (3)
  • listopad 2014 (2)
  • październik 2014 (3)
  • sierpień 2014 (1)
  • lipiec 2014 (2)
  • maj 2014 (1)
  • marzec 2014 (2)
  • listopad 2013 (5)
  • październik 2013 (6)
  • wrzesień 2013 (1)
  • lipiec 2013 (1)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Goście | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Galaxy of Trian na Kickstarter.com Link to: Galaxy of Trian na Kickstarter.com Galaxy of Trian na Kickstarter.com Link to: Szogun – recenzja Link to: Szogun – recenzja Szogun – recenzja
Scroll to top Scroll to top Scroll to top