Dziennik projektanta: Powstanie Arkasis

W szeroko pojętym fantasy siedzę od małego. Od kiedy pamiętam, fascynowały mnie wspaniałe podróże, niezwyciężeni herosi, mityczne stwory, magia i niewyobrażalne krajobrazy. To głównie dzięki fantastyce nauczyłem się bardziej doceniać pewne cechy u ludzi, zjawiska w realnym świecie, miejsca, które są tak piękne, że aż trudno uwierzyć, że powstały bez niczyjej pomocy. Pamiętam do dziś, jaki zapał w sobie miałem do czytania książek. To było jak oglądanie przez wiele godzin jakiegoś dobrego filmu, takiego do którego macie sentyment, nawet po wielu latach. Potem doszły komiksy, kolor, kreska, treść na tak małej powierzchni – coś wspaniałego. Tyle rzeczy tak łatwo dostępnych. Gdy ktoś zaczytywał się dniami i nocami w takich lekturach, nie było nic dziwnego, że w końcu zaczynał mieć sny o takich przygodach, miejscach i postaciach. Tak właśnie dawno temu w mojej głowie narodziło się Arkasis.

Jesteśmy pokoleniem Baldurów. Tak właśnie! Wszystkie dzieciaki, które były urodzone w rocznikach 90 są pokoleniem Baldurów 😉 Co to znaczy? To znaczy, że dostaliśmy możliwości, których poprzednie pokolenia nie miały, praktycznie od momentu włączenia świadomości mogliśmy oglądać i czytać co chcemy – doceńmy to! Moment w którym na rynek gier komputerowych weszły te wszystkie wspaniałe – klasyczne cRPGi, był przełomowy. Od tego momentu fantastyka stała się popularna – dla nas, młodych, nieukształtowanych, jeszcze bez wyrobionego gustu. Cieszę się bardzo, że tak dobre gry wyrabiały w nas poczucie, co jest fajne a co słabe. Wiadomo, po latach punkt widzenia się zmienił i na legendy patrzymy również krytycznym okiem, część z nas stara się chłodno oceniać i rozliczać wszystko co się pojawiło na rynku.
Kroniki Arkasis pojawiły się pierwszy raz w formie komiksu. Narysowałem jako szczenię stronę a4 i zacząłem rysować kolejną. Nie pamiętam dlaczego przerwałem. Kroniki Arkasis: Imperium Słońca – tak to się wtedy nazywało. Nie pamiętam pomysłu na fabułę, nie pamiętam czegokolwiek co mną kierowało. Siadłem i narysowałem, dziś to wygląda koszmarnie, ale sentyment został. Świat się rozwijał, pojawiły się RPGi i w końcu DnD, któremu wiele można zarzucić, ale jeżeli ktoś chce rozbudować jakiś świat, który wcześniej miał tylko w głowie, to sesje w DeDeka są dobrą opcją – oczywiście jako MG.

Kolejną rzeczą jaką rysowałem, tu już na potrzeby sesji, były mapy. Arkasis można podzielić na pięć generacji, obecnie mamy piątą. Za każdym razem, gdy rysowałem kolejną mapę tego uniwersum, zachodził terramorfizm. Zmieniały się linie brzegowe, zmieniały się pasma górskie, zmieniały się nazwy: krajów, nacji, krain. Zawsze prawie wszystko się zmieniało, zostawała tylko oś – Irelin. Kontynent na którym działa się akcja wszystkich sesji, opowiadań i innych wszystkich rzeczy, które byliśmy w stanie zrobić. Byliśmy wkręceni, pamiętam, było fajnie 🙂

Po latach nadeszła okazja, by pokazać Arkasis Wam, fanom planszówek. Cieszę się przeogromnie, gdyż gry planszowe są świetnym medium dla ukazania koncepcji, idei, historii postaci i krain, które kształtuje czas i miejsce. Oby Arkasis zostało i waszym domem. Do przeczytania!

Autor

Michał Zaczek

Michał Zaczek

Urodziłem się w 91. Nie studiuje - jestem studentem logistyki, chłopakiem znikąd. Miłość do grania narodziła się jeszcze w dzieciństwie. Gram odkąd pamiętam. Staram się promować ideę grania, jako dobrego dodatku do spotkań ze znajomymi a czasem nawet ich celu. Gry muszą wyglądać i być dobrze wykonane! W końcu dobra mechanika powinna być oczywistością.