Wpisy

Wanted: Rich or Dead. Dziennik projektanta, cz. 2/2: W końcu jest!

Ptasiory… ptaszki znaczy ćwierkały, że Galakta po raz kolejny organizuje konkurs dla autorów gier planszowych. Muszę przyznać, że wspominam je bardzo miło. Nie tylko, że w pierwszej edycji dostałem wyróżnienie (ho ho ho, autopromocja), to jeszcze otrzymałem bardzo rzeczowy feedback co było nie tak z prototypem, który przesłałem oraz sporo pomysłów na jego poprawę. Wszystko pięknie, tylko konkurs kończył się za 3 dni… To było trochę wariackie, aby w tym czasie przygotować nowy prototyp (stary był w opłakanym stanie przez te wszystkie playtesty), ale cóż miałem za wyjście. Dla chcącego nic trudnego. Po dwóch dniach miałem świeżutki i pachnący prototyp, wydrukowany na grubym, kredowym papierze. Pozostało go tylko wysłać. Paczka poszła w ostatni dzień i miałem nadzieję, że będzie się liczyła data stempla pocztowego, aniżeli otrzymania samej paczki. Czy Wanted dotarł na czas i będzie brany pod uwagę w konkursie? O tym dowiem się w ciągu miesiąca, a przynajmniej tak głosił regulamin na stronie Galakty. Czytaj więcej

Wanted: Rich or Dead. Dziennik projektanta, cz. 1/2: Ptasiory, które odkryły Dziki Zachód

Hej hej, cześć i czołem 😉 Teraz wypadałoby się przedstawić, jednak pewnie dla wielu z was pseudonim Brylant już nic nie mówi. Nie ma też co się dziwić. Dla ZnadPlanszy.pl pisałem, kiedy szczytem innowacyjności w grach planszowych był rzut kością i papierowe pieniążki, a Tycjan miał jeszcze wszystkie włosy… No dobra, żartuję – to ostatnie nigdy nie miało miejsca 😛 Nawet nie wiecie, jak miło pojawić się ponownie na łamach tej, jakże znakomitej platformy, którą staram się śledzić do dziś na bieżąco z każdym artykułem. Tym bardziej kiedy łączy się ona z tak wieloma miłymi wspomnieniami (do dzisiaj posiadam customową kość ZnadPlanszy, którą otrzymywali autorzy blogów ha! Kiedyś kupię sobie za nią Cadillaca). Chciałem napisać, że od ostatniego mojego artykułu minęły wręcz eony (tak się czuję, serio), lecz po szybkim sprawdzeniu daty to “tylko” dwa i pół roku. Tylko… Czytaj więcej