Alien Frontiers: Outer Belt – unboxing, czyli co skrywa pudełko

Outer Belt to najnowszy dodatek do gry Alien Frontiers. Ukazał się w samej końcówce 2014 roku i w polskich sklepach wciąż jest pozycją o statusie „na zamówienie”. Czy warto czekać te trzydzieści dni na realizację zamówienia? Poniżej moje pierwsze wrażenia.

Dodatek sprawia wrażenie nieskomplikowanego i taki też jest – zasady są proste i klarowne, a dla kogoś kto zna podstawkę, rozszyfrowanie symboli na planszy nie będzie specjalnie trudne.

O co chodzi w rozgrywce? Dostajemy nową planszę, na której będziemy układać karty przedstawiające asteroidy oraz inne obiekty, które krążą w kosmosie. Karty te możemy kupować, podobnie jak na polu Alien Artifact z podstawki. Cała zabawa polega na tym, że koszt zakupu kart może zmieniać się co kolejkę, w zależności od pola, na którym dana karta się znajduje. Czyli przykładowo, tę samą kartę (w zależności od tego gdzie leży) możemy czasem „zakupić” za kość wartą 1 lub 2, ale kiedy indziej trzeba będzie poświęcić 5 lub 6. Jeśli do tego dodam, że na niektóre karty trzeba „wydać” 3 kości, to poświęcenie tylu „szóstek” może się już wydawać bezsensowne. Wyłożone karty będą zstępować co kolejkę na „droższe” pola, o ile na dodatkowej kości wypadnie odpowiedni symbol (szansa 66%, tą dodatkową kością rzuca każdy gracz na początku swojej tury).

Na planszy pojawia się też nowy sektor do zabudowania bazami – Blish Expanse. Kontrola nad nim pozwala nam na natychmiastowe zagranie dopiero co dokupionej karty z talii Asteroids. W innym przypadku, należy odczekać minimum jedną turę.

W Outer Belt znajdziemy ponadto pomarańczowy zestaw kości dla piątego gracza (lub szóstego, jeśli posiadam dodatek Factions). Instrukcja sugeruje, że gra w więcej niż 4 osoby może zająć ponad półtorej godziny.

Póki co tyle informacji o samej grze. Zapraszam do obejrzenia unboxingu.